Wymiar urlopu wypoczynkowego ma tylko dwie wartości: 20 dni przy stażu krótszym niż dziesięć lat i 26 dni od dziesięciu lat wzwyż. Tak stanowi art. 154 § 1 Kodeksu pracy i od 2004 roku nic się w tym nie zmieniło. Cała trudność leży gdzie indziej – w policzeniu tych dziesięciu lat, bo staż urlopowy to coś zupełnie innego niż liczba lat faktycznie przepracowanych na etacie.
Najbardziej zaskakuje ludzi to, że ukończona szkoła sama z siebie dokłada lata do stażu. Art. 155 § 1 wylicza je sztywno: szkoła zasadnicza zawodowa lub branżowa do trzech lat, liceum ogólnokształcące cztery lata, technikum i inna średnia szkoła zawodowa do pięciu lat, szkoła policealna sześć lat, a studia wyższe osiem lat. Absolwent studiów startuje więc od ośmiu lat stażu jeszcze zanim przepracuje choćby jeden dzień, a po dwóch latach pracy przekracza próg i dostaje 26 dni. Okresy nauki nie sumują się między sobą – liczy się jedna szkoła, ta najkorzystniejsza, więc magister po liceum i studiach ma z tego osiem lat, a nie dwanaście.
Od 2026 roku doszła zmiana, która przesunęła próg dla milionów ludzi. Ustawa z 26 września 2025 roku o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2025 poz. 1423) włączyła do stażu pracy okresy prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, wykonywania oskładkowanych umów zlecenia i agencyjnych, współpracy przy działalności, członkostwa w rolniczej spółdzielni produkcyjnej oraz udokumentowanej pracy za granicą. W sektorze publicznym przepisy obowiązują od 1 stycznia 2026 roku, w prywatnym od 1 maja 2026 roku. Kto przed etatem pracował kilka lat na zleceniu albo na własnej działalności, ma teraz realną szansę przeskoczyć z 20 na 26 dni.
Nowe okresy trzeba udokumentować samodzielnie – pracodawca ich nie zna. Podstawą jest zaświadczenie z ZUS potwierdzające okresy podlegania ubezpieczeniom. Osoby zatrudnione w dniu wejścia przepisów w życie mają na złożenie dokumentów 24 miesiące od tej daty.
Druga rzecz, która potrafi zepsuć rachunek, to okresy nakładające się na siebie. Kto przez trzy lata prowadził działalność i równolegle pracował na etacie, nie ma z tego sześciu lat stażu, tylko trzy. Art. 302¹ § 10 Kodeksu pracy mówi wprost, że gdy okresy podlegające wliczeniu pokrywają się w czasie, do stażu wchodzi tylko jeden z nich – ten korzystniejszy. Kalkulator liczy to za Ciebie: możesz wpisać okresy tak, jak wyglądały naprawdę, nawet jeśli zachodzą na siebie, a wspólny czas policzymy jednokrotnie i pokażemy, ile dni odpadło.
Podobna zasada rządzi nauką idącą równolegle z pracą. Art. 155 § 2 pozwala zaliczyć albo okres zatrudnienia przypadający w czasie nauki, albo lata za szkołę – zależnie od tego, co dla pracownika korzystniejsze, ale nigdy jedno i drugie. Student pracujący cztery lata w trakcie studiów nie dostanie z tego dwunastu lat stażu, tylko osiem, bo osiem lat za studia bije cztery lata pracy. Dlatego w kalkulatorze jest osobne pole na okres nauki – wypełnij je tylko wtedy, gdy nauka faktycznie pokrywała się z zatrudnieniem.
Niepełny etat obniża wymiar proporcjonalnie, ale zawsze w górę. Art. 154 § 2 każe najpierw ustalić wymiar jak dla pełnego etatu, potem pomnożyć go przez ułamek etatu, a niepełny dzień zaokrąglić do pełnego. Przy 26 dniach i jednej piątej etatu wychodzi 5,2 dnia, czyli 6 dni urlopu. Przy trzech czwartych etatu 19,5 dnia zamienia się w 20.
Osobno liczy się rok, w którym pracownik nie przepracował pełnych dwunastu miesięcy, i osobno pierwsza praca w życiu. W pierwszym przypadku działa urlop proporcjonalny z art. 155¹ – za każdy miesiąc jedna dwunasta wymiaru, rozpoczęty miesiąc zaokrągla się w górę do pełnego, a niepełny dzień urlopu też w górę. W drugim art. 153 § 1 daje prawo do urlopu dopiero z upływem każdego miesiąca pracy, w wymiarze jednej dwunastej – i tutaj przepisy zaokrąglać nie każą, więc po miesiącu wychodzi 1,66 dnia.